Bycie współczesną pielęgniarką czy położną w polskich realiach to nie lada wyzwanie. Rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 28 lutego 2017 roku (Dz. U. z 2017 r., poz. 497) wypełnia obecne od 2007 roku luki w przepisach.  Dokument ten jest ważny również ze względu na sankcje jakie towarzyszą kwalifikacjom i uprawnieniom położnych czy pielęgniarek. Dotyczą one m.in. wykonywania zabiegów, wypisywania recept, samodzielnej decyzji dotyczącej ordynacji leków.

Dwie takie same pielęgniarki nie istnieją

Dlaczego? Rozwój zawodowy jest czynnikiem kształtującym wyjątkowość pielęgniarek czy położnych. Każda z nich może znajdować się na innym etapie rozwojowym. Jedne ukończyły specjalizacje, inne kursy zawodowe, studia licencjackie czy magisterskie. Połączenie różnych kombinacji daje obraz wspomnianej „wyjątkowości”.

Znowelizowane rozporządzenie w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego, mówi również o uprawnieniach pielęgniarek systemu.

Kim jest pielęgniarka systemu?

Jest to osoba, która pracuje w ramach Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM).

W mediach rozgorzała zawzięta dyskusja dotycząca znowelizowanego rozporządzenia. Pod koniec marca pojawiły się informacje, jakoby pielęgniarki nabyły prawa umożliwiające zastępowanie ratowników medycznych i wykonywanie czynności związanych z ratowaniem życia pacjentów. Wiceprezes NRPiP dokładnie wyjaśnił, iż znowelizowane rozporządzenie w sposób jasny informuje o tym jakie czynności medyczne może wykonywać samodzielnie pielęgniarka.  Jednocześnie treść rozporządzenia nie wspomina o tym, że pielęgniarka może zastąpić ratownika medycznego.

Pielęgniarka systemu nie jest ratownikiem medycznym. W systemie PRM zarówno ratownik jak i pielęgniarka odznaczają się równorzędnymi kompetencjami oraz uprawnieniami. Towarzyszą im te same zasady, podczas wykonywania zadań w systemie. Tworzą skład zespołu ratownictwa medycznego. Aczkolwiek czynności związane z nagłym zagrożeniem zdrowia, które wykonuje pielęgniarka a ratownik medyczny są już różne.

Nie umknęło to uwadze ratowników medycznych, którzy sami mają do tego zastrzeżenia. Według Romana Badacha-Rogowskiego, przewodniczący KZZPRM, nowelizacja jest słuszna, ponieważ unowocześnia stan rzeczy z 2007 roku, aczkolwiek zawiera ona pewne niedociągnięcia. Uwzględnia on aspekt jakim jest edukacja. Skoro w dokumencie jest mowa o równorzędności kompetencji i podleganiu tym samym zasadom, to dlaczego te dwie grupy zawodowe nie są równorzędne pod względem nauki?

Ratownik medyczny podczas swoich etapów kształcenia posiada większy nacisk na ćwiczenia związane m.in. z kardiowersją. Pielęgniarka natomiast otrzymuje takie uprawnienia automatycznie, nie przechodząc ich podczas trwania swojej edukacji. Ratownik medyczny musi również udoskonalać się i aktualizować swoją wiedzę w zakresie ratownictwa ze względu na ewolucję czasów i innowacyjność teraźniejszości. Musi poświęcić urlop wypoczynkowy, zainwestować własne pieniądze, aby dalej pozostać ratownikiem i mieć do tego odpowiednie przeszkolenie. Pielęgniarka natomiast uzyska specjalizację i tyle. Nie musi wykonywać nic ponad to.

To jak było wcześniej?

Od 2007 roku obowiązywało pierwsze rozporządzenie, aczkolwiek zawierające luki prawne w ustawach o PRM (Państwowym Ratownictwie Medycznym) oraz o zawodzie pielęgniarki. Dziesięć lat temu to ratownicy medyczni musieli podążać śladami wiedzy i specjalizacji pielęgniarek. Po czasie zarówno pielęgniarki jak i ratownicy medyczni zrównali się. Rozporządzenie w sprawie ratownictwa medycznego z 2016 roku, jest jednak dowodem na to, że owi ratownicy uzyskali więcej kompetencji, posiadają bardziej wyszukaną i zaktualizowaną wiedzę, dzięki czemu prześcigają pielęgniarki, wysuwając się w ten sposób na prowadzenie.

Na słowa Romana Badacha-Rogowskiego zareagowała Anna Czarnecka, przewodnicząca Okręgowej Radzie Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. Jak można przypuszczać, jej zdanie znacząco różni się od argumentów przedstawionych przez przewodniczącego KZZPRM.

Okazuje się, że pielęgniarki jak i położne chętnie poszerzają swoją wiedzę, z własnej nieprzymuszonej woli. Nie muszą inwestować własnych pieniędzy, ponieważ większość szkoleń jest przeprowadzana dzięki finansowaniu przez Ministerstwo Zdrowia. Szkolenia są również współfinansowane dzięki Izbie Pielęgniarek i Położnych. Czarnecka dodaje, że w ustawie o zawodzie, pielęgniarka czy położna musi podjąć dalsze kształcenie się.

Pojawił się również projekt współfinansowany przez Unię Europejską pt. „Profesjonalne pielęgniarstwo systemu ratownictwa medycznego w Polsce – wsparcie kształcenia podyplomowego”. Okazuje się, że pielęgniarki zdobywają wiedzę, aczkolwiek nie ponosząc przy tym kosztów.

Zarówno pielęgniarka jak i ratownik medyczny odgrywają ogromną rolę w procesie ratowania życia pacjentów i niesienia im niezbędnej pomocy. Czy kiedykolwiek uda się zrealizować słynne przysłowie „I wilk syty i owca cała”? W polskiej rzeczywistości to mało prawdopodobne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ